niedziela, 6 lipca 2014

Będzie torba?

Następny koci haft skończony! Ma takie wymiary, że idealnie nadaje się na uszycie torby, w której mogłabym nosić książki...:) Myślę, że powolutku nauczę się szyć na maszynie (maszynę już kupiłam!) i kiedyś taka torba powstanie.

Troszkę szczegółow:


Aha, w hafcie najjaśniejsze motywy były rozpisane na mulinę DMC numer 611 i taką (którą miałam w domowych zbiorach) zaczęłam pracę. W trakcie mulina mi się skończyła i kiedy dokupiłam nowy moteczek, kolor różnił się dość znacznie (jest jaśniejszy). Pewnie ta którą miałam w domu była nawinięta na niewłaściwą bobinkę:(
W rezultacie widać, że napis u góry nie jest w jednym kolorze, ale już nie wyobrażałam sobie prucia... i tak zostało niedoskonałe "dzieło" - trudno na żadną wystawę się z tą pracą nie wybieram. A na torbę będzie jak znalazł!
Chranna - ja pledzik robię dla siebie:)
Promyk - chyba jednak pled... :)

niedziela, 29 czerwca 2014

Blisko końca i początek:)

Jestem już blisko końca mojego haftowanego kociego wzoru. Pokaże dzisiaj tylko fragment widoczny na tamborku, żeby było troszkę przyjemniej pokazań finisz w następnym poście..

Jak widzicie tamborek znalazł oparcie w wazonie ze słonecznikami :)
A teraz o zapowiedzianym początku.. początku szydełkowego szaleństwa. Mam już kilkanaście kwadratów sunburst. Nauczyłam się je robić z filmu na You Tubie.


Tylko wszyscy mnie pytają "a te kolory dlaczego takie blade?" Ojej, no tak właśnie miało być i takiej wełny szukałam, bladej miętowej, jasnoszarej i złamanej bieli.
Cieszę się, że mam jeszcze bardzo dużo takich kwadratów do wyszydełkowania - przyjemna robota:)

środa, 25 czerwca 2014

Zgodnie z planem:)

Zgodnie z planem udało mi się dokończyć haft, który odleżał swoje w kartonie. To kot Margaret Sherry w towarzystwie myszki:)




Całość wyhaftowana na kanwie 18-stce w kolorze blado - zielonym, który niestety nie jest dobrze widoczny na zdjęciach.
Mam też kupiony taki ładny stosik książek na nadchodzący urlop:

Będzie uczta literacka! A właściwie już jest bo czytam reportaż Jacka Hugo Badera:)

niedziela, 15 czerwca 2014

To i owo...

Dzisiaj postępy z projektu na lnie, z nauki szydełkowania i odrobina kotowatości :)
W kocim obrazie na lnie jestem już wyraźnie bliżej końca. Przepraszam, że do zdjęcia nie wyprasowałam całości, ale na koniec oczywiście to zrobię!

Z godnie z planem uczę się szydełkowania, na razie mogę pokazać tylko "wprawki', robię sobie tzw. kwadrat babuni, oczywiście spruję to, bo tylko ćwiczę rękę, żeby kiedyś kiedy będę już robiła coś konkretnego wszytko było ładne i równiutkie.



Są tacy, którzy dopytują o moje koty:)
Specjalnie dla Was jedno spojrzenie mojego Marcela :



sobota, 7 czerwca 2014

Na polskim lnie...

Obecnie haftuję na polskim lnie, kupionym w sklepie u Edytki i muszę powiedzieć, że jest naprawdę fajny i praca idzie gładko!

Wzór to "La Maison des Chats" Isabelle Haccourt Vautier kupiony w Casa Cenina, całość bedzie wyglądać tak:
Ostatni rzut na moją pracę:

Lecę na dwór, korzystać z pięknej pogody:)

niedziela, 1 czerwca 2014

Terminarz i książki..

Ja dziewczynki to kiedyś byłam bardzo, ale to bardzo porządna, jak coś zaczęłam haftować to musiałam to dohaftować do końca. Inna opcja nie istniała, żdne UFO nie parkowało w moim domu:)
Ale kiedy poznałam fascynujący świat blogowych koleżanek, to już się tak nie da - zdarza mi się pracę przerwać, bo muszę już haftować coś nowego  - inaczej zwariuję...
Również kiedy patrzę jakie cudowności robicie na szydełku, na drutach, co szyjecie i ja nabieram ochoty, żeby tego spróbować!
I żeby jakoś to wszytko uporządkować mam plan:
Poniedziałki : UFO - ki (obecnie dwa)
Wtorki: praca bieżaca
Środy: szydełko lub coś innego czego dopiero się uczę
Czwartki - niedziele : praca bieżaca
I tym sposobem mam zamiar powolutku na każdym polu posuwać się do przodu!

Kupiłam dwie książki, pierwszą podpatrzyłam u Edytki, drugą u Aliny, no i są i cieszą mnie ogromnie!





Prawda, że myszki są rozkoszne ?
A teraz książeczka z wzorami z całkiem innymi, prostymi i eleganckimi - ta książka jest wyjątkowo ładnie wydana z miłym dodatkiem: kawałkiem kanwy, czarną mulina i igłą.






Dziękuję Edytko i Alino, że u was wypatrzyłam takie cudeńka!
A na koniec Zofia, co zagładę poczyniła w balkonowych bartach:)


Ale kto by kota budził! Takich rzeczy się nie robi.

środa, 28 maja 2014

Madam Chantilly

Niedawno wyhaftowałam "Wiosenną przemianę"  Madame Chantilly i tak rozochocona zajrzałam na jej bloga, gdzie można podziwiać wszystkie jej projekty i dokonać zakupów. Trudno się oprzeć jej pięknym wzorom i ja zdecydowałam się na wzór "Good Luck" i na kawałek ręcznie farbowanego lnu. Paczuszka z Włoch dotarła do mnie szybko, z miłymi gratisami!



Na swoim profilu na Facebooku Madame Chantilly umieściła darmowy wzorek - "Kocham morze" -  w dwa wieczory był gotowy i mam nadzieję, go jakoś wkrótce ładnie zagospodaruję:)




Fajny konik morski, prawda ?  I to serduszko..
Wzór wyhaftowałam na kanwie Aida 20 w kolorze 306, jedną nitką muliny DMC.

EdytaGodzic - tak będę musiała chyba używać kleju tak jak Ty, bo moja taśma jest marnej jakości i chyba już "puszcza" :(

czwartek, 22 maja 2014

Mysz, pudełko, rybka..

Sama po raz  pierwszy "zagospodarowałam" tekturowe pudełko tzn. najpierw wyhaftowałam myszkę, później okleiłam lnem pudełeczko i na końcu dodałam koronkę.


Całość ma sporo niedoskonałości, ale mam nadzieję, że następne tego typu prace będę lepsze.
Wzór pochodzi z francuskiej książki "Les Chats" M.T.Saint - Aubin, haft wykonany na lnie DMC, mulina czarna DMC, len przymocowałam do pudełka za pomocą taśmy dwustronnej, chociaż pewnie są jakieś inne (lepsze?) metody.
Popełniłam też maleńki haft na lodówkę.


Ramkę - magnesik kupiłam w EMPiKU, wzór rybki na talerzu pochodzi ze starego numeru Cross Stitchera. Całość wyhaftowana na kanwie 18-stce, jedną nitką muliny - całość wisi na mojej lodówce przypominając mi, że ryby są zdrowe i należny jeść je często:)

Marta - dziękuję za miłe słowa - ślicznego masz pomocnika!
Bobinka - dziękuję za rozszyfrowanie napisu:)

sobota, 17 maja 2014

Paryska miłość....

Gotowe! Teraz tylko pięknie oprawić... to chyba najgorsza część całego przedsięwzięcia, dobrać ramkę samemu, dobrze naciągnąć materiał  (z tym to mam zawsze kłopot!), albo oddać haft do ramiarza i słono zapłacić... Pewnie skończy się jednak na tym drugim wariancie, bo dostać ładną kwadratowa ramę w odpowiednim rozmiarze jest bardzo ciężko.



Koteczka to prawdziwa paryska piękność ma nawet biżuterię!


Haft nie jest wielki, sam motyw ma wymiary 14 x 14,5 cm.
Po paryskich kotach rzuciłam się na mniejsze prace, efekty wkrótce.

Oczywiście cały czas ćwiczę szydełkowanie:)