sobota, 8 czerwca 2013

Będą dwa...

Dwa koty będą na moim nowym obrazku.
Kotki haftuje się szybko i przyjemnie...



A tu fotka pod tytułem "Jedność ogonków"

Marcela nie może zabraknąć, bo to chłopiec wyjątkowy urodziwy:)

 
Nie wiem, kiedy następny post, bo ten weekend spędzam  na koncertach w ramach festiwalu Ethno Port :)

piątek, 31 maja 2013

Niewiele krzyżyków...

Naprawdę nie wyhaftowałam wielu krzyżyków, a kot jak prawdziwy..! Kota zaprojektowała francuska, Pani M.T. Saint - Aubin.

Mam całą "kocią' książeczkę wzorów tej Pani, więc ten obrazek, to nie jest moje ostatnie słowo w tej sprawie:)
Całość wyhaftowana na lnie, muliną DMC.
A teraz dawno nie widziana Zofia w roli głównej - cykl nosi tytuł "Były bratki.."





niedziela, 26 maja 2013

Prawdy nie ukryję!

Powstało w końcu kocie biscornu, ale po drodze przeżyłam chwile totalnej klęski i nie zamierzam tego ukrywać:)
Oto efekt ostateczny:



Odrobina szczegółów:


A teraz powiem co mnie spotkało w drodze: kiedy zszywałam całość to chciałam, żeby tak jak było pokazane w schemacie ozdobić brzegi koralikami - miało wyglądać tak:


I co? I całość się rozjechała, biscornu nabrało takiego okropnego kształtu:
Widziałyście kiedyś takiego krzywulca? Ja nie!
Było prucie i nie podjęłam drugiej próby z koralikami, moja wersja musi pozostać skromniejsza. Całość i tak jest wypasiona na maksa, bo ten len który był w zestawie ma błyszczące drobinki (na zdjęciach nie widać), koraliki są na całej powierzchni, no i jeszcze ta kocia główka jako zawieszka - ozdób nie brakuje:)
A teraz "dane techniczne". Zestaw kupiony w sklepie internetowym Casa Cenina, zawierał opalizujący len Belfast 32, mulinę DMC, koraliki Mill Hill, zawieszkę - kocią główkę, dwa różowe guziczki - serduszka i dwie igły:)
I to tyle, następnym razem, kiedy będę musiałam przyszywać koraliki na brzegu biskornu mam nadzieję wyjść z tego z honorem!

piątek, 17 maja 2013

Co powie sowa?

Sowa powie "Dzień dobry", albo "Dobranoc" :)
Takie właśnie sówki powstały w ostatnich dniach. Zrobiłam z nich zawieszkę, ale taka "plaskatą" podklejoną fizeliną i chyba zawiśnie w mojej sypialni.
Przód:


 Tył:









Wzór pochodzi z Cross Stitchera, został wyhaftowany na białej kanwie 14-stce, muliną DMC.

A teraz haftuję z ogromną przyjemnością nowe kocie biscornu i już nie mogę się doczekać efektu końcowego!




piątek, 10 maja 2013

Zakładka z gorączką:)

Kiedy leżałam sobie nad morzem w łóżeczku razem z gorączką, to oczywiście jak tylko miałam siłę i moc to haftowałam.
Na warsztacie miałm prostą zakładkę do książki. Po powrocie do domu i do zdrowia zajęłam się 'wykończeniówką" i zakładka gotowa :








Naszyte kwiatki mogłyby być ciut mniejsze, no ale nie są:(

Wzór pochodzi ze starszego numeru Cross Stitchera, kanwa Aida 14-stka,wzór haftowany 2 nitkami muliny DMC.

poniedziałek, 6 maja 2013

Pszczółka wolności:)

Co ma pszczółka do wolności? W mojej nowej zawieszce wiele. Napis wyhaftowany na niej brzmi "Bee free" -  "be free" znaczy "bądź wolny", ale "bee", to pszczoła:)
Wzór pochodzi ze strony Barbara Ana Desingns, został wyhaftowany i zszyty w dwa wieczory.




W ramach zagospodarowania "pleców" wyhaftowałam jedną samotną, ale oczywiście wolną pszczółkę:)


Całość wyhaftowana na kanwie Adzie 20-stce, w kolorze 3036 beżowym, dwoma nitkami muliny DMC.
Jeśli chodzi o mój weekend nad morzem, to był naprawdę wyjątkowy... rozchorowałam się, musiałam odwiedzić miejscowego lekarza i  spędziłam mój dłuuugi weekend w łóżku z temperaturą prawie 39 stopni, na plaży byłam 2 razy (słownie:dwa!) pierwszego i ostatniego dnia pobytu.
Dobiła mnie też uroda i zawartość nadmorskich bud i straganów... 

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Guzik:)

Miało być małe i jest mały guzik.
Guziczek, a właściwie dwa - drugi jednak do poprawki:(
Zestaw guziczków, plus książeczka z wzorami były dołączone kiedyś do Cross Stitchera


Zrobiłam guziczek z wisienkami


Ten drugi z ptaszkiem i kwiatkiem wyhaftowany zgodnie ze schematem, niestety okazał się za mały, żeby zakryć całą  powierzchnię, no to jak oni to zaplanowali? Muszę go "zdemontować" i dorobić większe tło - ale na razie mi się nie chce:(


 

Oczywiście wyhaftowałam już coś innego (małego!), ale pokażę po długim weekendzie.
Jadę nad morze, wiem że pogoda będzie niespecjalna, ale jadą ze mną książki i coś do haftowania, więc pogoda mi nie straszna!

środa, 24 kwietnia 2013

Moja sekwoja:)

Sekwoje to największe drzewa świata i dla mnie to wyhaftowane ostatnio drzewo takie właśnie jest- ogromne!
Całość jest wysoka na całe 70 cm, szeroka na 50 cm!
Ale już jest, skończone, uff...


Drzewo ogromne,więc i ptaków całe stado, aż 66 (policzyłam!)
Pozostały elementy to:
dwie sarenki duże i dwie sarenki małe, dwa jelenie, dwie sowy i dwie wiewiórki.
Wspomnieć należy też dwa domki dla ptaszków, chociaż mój mąż zapytał: "a co w lesie robią latarnie ?"... :)





A na końcu przyszła Gienka:)

Wzór Renato Parollin kupiony w Casacenina, haft wykonany na lnie Belfast 32, mulina DMC (muliny nr 801 zużyłam aż 3 sztuki!)
A teraz będę haftować coś bardzo małego, malutkiego..

niedziela, 14 kwietnia 2013

Ser, wino i cyprysy...

Ser, wino i cyprysy można znaleźć na obrazku, który od lat wisi w mojej kuchni. Ja niestety teraz cały czas haftuję gałęzie na moim wielkim obrazie Renato Parolin i żeby was nie zanudzić tą plątaniną konarów, pokażę ten toskański widoczek.
Toskania to urocza część Włoch - byłam tam kiedyś i mam nadzieje jeszcze wrócić... uwielbiam też film "Ukryte pragnienia" B. Bertolucciego, którego akcja dzieje się właśnie w Toskanii i to tak sfilmowanej, że tylko się zakochać..
U mnie skromniej, ale też myślę ładnie:)

Te zdjęcia są niestety trochę mało wyraźne, ale haft jest za szybką i trudno mi było uniknąć odbicia.



A tu inny kuchenny widoczek - moje kocice razem na jednym krześle.


No, nareszcie mamy wiosnę -  już dwa razy przeleciałam się z kijami:):):)

sobota, 6 kwietnia 2013

Leśnik z dzięciołem:)

Leśnik teraz ze mnie, bo haftuję jelonki, sarenki i leśne ptactwo. Ale głównie czuję się jak dzięcioł, bo z drzewa prawie nie schodzę!
Haftując obrazek Renato Parolin widzę, że to będzie chyba największy powierzchniowo obraz jaki wyhaftuję (popełniłam kiedyś obrus, ale nie chwalę się nim, bo to było 100 lat temu i jest koszmarny..)


 Patrzcie jaki olbrzym:


Przepraszam, że haft  nie jest wyprasowany do zdjęcia, ale ja go jeszcze będę gniotła przez wiele wieczorów...
Moja Zosia szczęśliwie przeszła drugą operację - niestety nabawiła się zapalenia ucha i znowu jest w trakcie leczenia:(
A tutaj to chyba chciała sobie zagrzać przednie łapki:)


Marcyś to troszkę poczyta, albo troszkę poduma..


A Gienki po prostu nie może zabraknąć!


Z nadzieją, że wiosna tuż, tuż żegnam się do następnego razu!